
Pilot właśnie podjął ważną decyzję. Uznał, iż siła ciągu oraz prędkość są wystarczające aby pociągnąć stery do siebie i w efekcie rozpocząć wznoszenie. Koła samolotu, w którym się znajdujemy odrywają się od ziemi. Chociaż jeszcze jesteśmy w jego przestrzeni powietrznej Iranu, to mentalnie go opuściliśmy z momentem znalezienia się w powietrzu.
To co pozostało na ziemi robi się coraz mniejsze.
Jest to dobry moment, aby odpowiedzieć sobie na kilka pytań, podsumować nasz niespełna trzytygodniowy pobyt w krainie Persów.
Będzie trochę polityki, będzie (mało) o religii. Oczywiście subiektywnie, tak jak wszystkie dotychczasowe wpisy.
Ok, cofnijmy się w czasie o kilka dni…
Naszymi śladami na północ.
Pokusa kąpieli słonecznej na jednej z plaż w Zatoce Perskiej jest wielka, ale czas nie pozwala nam na to aby jechać na południe. Oczywiście są loty, które pomimo niskich cen, są i tak poza naszym zasięgiem (ograniczona gotówka).
Dodatkowo wraz z zabójstwem irańskiego generała Sulejmaniego, sytuacja trochę się komplikuje. Nie wiemy czy nie nastąpi eskalacja w wyniku której zamknięte będą ulice (protesty) czy też odwołają loty.
Wracamy na północ, przetartą już wcześniej ścieżką. Mając do dyspozycji cztery noce, wybieramy trzy w Isfahanie i jedną w Teheranie. Śpimy w tych samych miejscach co wczesniej.
Po chleb do Teheranu
Jeszcze przed opuszczeniem hostelu w Teheranie, postanowiliśmy znaleźć jakąś piekarnie, aby posilić się ostatni raz tym (jednym z lepszych w Iranie) mącznym tworem 😉
W ruch idzie Google Maps i mamy piekarnie namierzoną, jest całkiem niedaleko. Oczywiście tam gdzie wg. mapy ma być piekarnia – nie ma po niej śladu nawet. Na szczęście lekki poranny głód sprawia, że zmysł węchu wyostrza się – dzięki temu udaje się wyłapać w powietrzu zapachy, których normalnie nie byłoby szans wywąchać 😉 Idziemy dalej krętymi betonowymi uliczkami, piekarnia musi być gdzieś blisko!
I faktycznie jest, a przed nią spora kolejka panów tubylców. Próbujemy się wtopić w tłum. Ogonek się skraca i podchodzimy bliżej okienka, co pozwala nam zobaczyć jak wygląda cały proces produkcji chleba, który wkrótce wyląduje w naszych żołądkach 😉
Pojedzone, plecaki spakowane. Pani z hostelu zamawia mam Snappa na lotnisko. Nie zdecydowaliśmy się na metro, bo pod koniec trzeba się przesiadać na linię dedykowaną dla lotniska, która jeździ raz na półtorej godziny. Jak się czasowo nie wstrzelimy, to będzie posiedzenie. Decydujemy się na rozwiązanie droższe, ale bezpieczniejsze czasowo. Chociaż do lotniska jest 45km, to kosztuje nas to ok. 15 zł 😉
Jesteśmy na lotnisku. Nikt nas nie zabił, nie było korków większych niż normalnie. Nic nie wskazuje na to, żebyśmy tym razem mieli jakieś problemy z wylotem.

Antyamerykańskie protesty nadawane całą dobę w tv wydają się odległe, jakby nierealne… mimo, że toczą się zaledwie kilka kilometrów od centrum stolicy. Czytamy o atakach na bazy wojskowe w Iraku, groźbach irańskiej zemsty, widzimy zaniepokojonych lub zasmuconych ludzi na ulicach. Nie wiemy, że kilkanaście godzin po naszym wylocie spadnie ukraiński samolot i żadna osoba na pokładzie nie przeżyje katastrofy. Nie wiemy, że oczy zachodniego świata zwrócą się po raz kolejny w stronę Iranu.
Biedny, bogaty kraj?
Iran jest doskonałym przykładem na to, jak można doprowadzić bogaty, postępowy kraj na granicę bankructwa. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że nie wynika to z ubóstwa i braku edukacji, lecz z szeregu decyzji, które podejmowane są przez garstkę ludzi. W efekcie przypomina trochę Polskę końcem lat 80-tych, gdzie zachodnie towary owszem były, ale były dobrem luksusowym, a obywatele bardzo łaknęli tego zachodu…
Zatem jaki jest Iran, jacy są jego mieszkańcy?
Do Iranu jechaliśmy z pewnym nastawieniem. Wiedzieliśmy z różnych opowiadań, że ludzie są pomocni, jednak nie wiedzieliśmy że aż w takim stopniu.
Począwszy od momentu, kiedy na lotniskowej stacji metra próbowaliśmy rozszyfrować rozkład (pomogła nam pewna pani, na migi, kupiła bilety, pokazała gdzie wysiadać), przez próbę namierzenia hostelu (instrukcja dotarcia otrzymana od obsługi hostelu była spier…. i mogliśmy chodzić jeszcze pół dnia szukając go nie tam gdzie trzeba, ale kilkanaście osób brało udział w procesie doprowadzania nas tam, w końcu się udało 😉 )
Wystarczyło że gdzieś się zatrzymaliśmy rozglądając się, to ktoś podchodził i próbował nam jakoś pomóc.
Ludzie nas zaczepiali, chcąc zamienić z nami chociaż kilka zdań, dowiedzieć się czegoś o Lachestanie; z obawą upewniając się, co sądzimy o Iranie i jakie wspomnienia przekażemy swoim znajomym.
Tak bardzo tym ludziom zależy, aby nie myśleć o nich źle, nie szufladkować. Zależy im na tym, aby nie bać się i odwiedzać ich.
Kto ma rację?
Jak to w życiu – sprawa nie jest czarno-biała. Z jednej strony jakieś supermocarstwo z kapryśnym podstarzałym tyranem w tupeciku wznieca konflikty i bawi się w policjanta, decydując o tym co komu wolno i stosując opisaną przez G. Orwell’a zasadę równych i równiejszych. Z drugiej strony kilku szyitów rządzi krajem, gdzie prawo stanowi religia (tzw. szariat) z czym spora część obywateli się nie zgadza. Dyskusyjne są prawa kobiet, mniejszości… Może czas na zmiany?
Trudno osądzić kto ma rację, bo to ich kraj i ich wewnętrzne sprawy, nam nic do tego… Przyjeżdżamy i musimy te zasady zaakceptować. Oprócz noszenia stosownego ubioru w przestrzeni publicznej (Małgosia) nikt nigdy nas do niczego nie przymuszał, nie nawracał, nie zwracał uwagi, nie naruszał naszej przestrzeni osobistej.
Bezinteresowna uprzejmość, uczciwość i poczucie godności mieszkańców, piękne zabytki, surowa przyroda i niskie ceny zachęcają do odwiedzenia tego kraju. Poglądy ajatollahów to nie poglądy każdego Irańczyka!
Zanim, w ślad za przekazem medialnym, przypniemy im łatkę zacofanych terrorystów, spróbujmy poznać ich historię, wejść w ich buty i nie oceniać. Warto zajrzeć tutaj i zobaczyć trochę inny punkt widzenia.

Fajnie z tą mapką. 😄
Wasze relacje z Iranu i podsumowanie były bardzo interesujące, kraj z pewnością warty odwiedzenia! Zachwyciła mnie przede wszystkim architektura, zresztą tak samo jak w Turcji. Czekam na dalszy ciąg.. pozdrawiam!
Awesome post! Keep up the great work! 🙂